THE ART OF LIVING - zachwyt, inspiracja, pragnienia, zmysł, smak, ciekawość,zapach, pożądanie, piękno

Co z tym sushi?

FOOD

Przyjęło się mawiać, że smak w potrawie to coś, co jest w niej rzeczywiście najważniejsze. W języku polskim pojęcie „smaku” ma bardzo zawężone znaczenie. Z fizjologicznego punktu widzenia poruszamy się za jego sprawą między odczuciem gorzkim, kwaśnym, słodkim i słonym. Także umami, ale o tym później. Język angielski ma już określenie „flavour”, które oprócz podstawowych smaków uwzględnia również wrażenia węchowe. A te mają fundamentalne znaczenie w naszym sensorycznym odbiorze potraw, także win. Węch i smak to jednak nie wszystko. W naszych doznaniach kulinarnych liczą się ponadto sygnały z innych receptorów – wzrokowych, słuchowych czy dotykowych. Nikogo nie trzeba przekonywać, że np. kolorystyka potrawy może zarówno zachęcać do konsumpcji, jak i działać odpychająco. Zielonkawy befsztyk po tatarsku czy czarny od wysmażenia kotlet schabowy na talerzu to „bad news”. Także obskurny wystrój lokalu niekoniecznie musi skłaniać do konsumpcji. To, co dociera do nas w postaci bodźców słuchowych, również nie jest bez znaczenia. Przyjemnie może nas nastrajać dyskretna muzyka, szum wody czy nawet szemrzące w kieliszku bąbelki.

Harmonia zmysłów

Japonia to kraj, gdzie tak pojęte współgranie zmysłów doprowadzono do perfekcji. Wszystko się tam pozytywnie wzmacnia. Smakowitość potraw, ich kolorystyka, a także atmosfera, w jakiej je spożywamy. Wszystko to sprzyja
odpływaniu w zupełnie inny świat – także do cichej, oderwanej od rzeczywistości, kontemplacji. Niestety, brakuje tego wielu polskim susharniom. Ale jest chlubny wyjątek w Warszawie. Maleńki sushi bar Tekeda (www.sushi.pl) na Saskiej Kępie. Tam potrawy, wina, strumyk z łódeczkami, na których krąży sushi, także japońska muzyka i unikalny wystrój wnętrza tworzą niebywałą harmonię zmysłowych doznań. Na ścianach widać ekspozycję sztuki japońskiej. Od niedawna prezentuje tam swoje fotografie „Zakątki i ślady Japonii” Rafał Romański, który jak burza przeszedł w „Milionerach” do finału. Wolał jednak nie ryzykować i opuścił studio z czekiem na pół miliona złotych. Nietuzinkowe wnętrze barku świetnie współgra z tematyką prezen¬towanych prac. Całości dyskretnie wtóruje pływające wokół baru sushi, zresztą powszechnie uważane za jedno z najlepszych po praskiej stronie Wisły.

Jak się narodziło sushi?

Ciekawe, że setki lat temu nie było potrawą, lecz jedynie sposobem konserwowania ryb. Składano je do beczek i wypełniano gorącym ryżem, który pełnił wtedy jedynie funkcje konserwujące. Rybę trzymano tam przez rok albo i dłużej. Później, po otwarciu beczki, ryż był (o dziwo) wyrzucany. Ryba po tych zabiegach pachniała, delikatnie mówiąc, dosyć specyficznie. Gdyby ten zapach pojawił się w którejś z polskich susharni, na pewno nikt by tam już więcej nie wszedł
Trendy
KWIECIEŃ 2019 Wiosenność w pełnej krasie, dobry magazyn zda się (na tę porę). Kowalska, Plebanek, Rydet, Anderson, Japonia i więcej!