THE ART OF LIVING - zachwyt, inspiracja, pragnienia, zmysł, smak, ciekawość,zapach, pożądanie, piękno

Po prostu uwielbiam na nią patrzeć

WYWIAD

Jest coś niezwykłego w Cameron Diaz… kiedy widzisz ją na ekranie albo obserwujesz podczas wywiadu czy też w zwykłej rozmowie prywatnej, masz nieodparte wrażenie, że jest to osoba, która cieszy się każdą chwilą swojego życia,  otwarta, o wręcz bezwstydnie pozytywnym usposobieniu. Ma pełną świadomość, że jest dzieckiem szczęścia, które spełnia marzenia większości dziewcząt o życiu modelki i gwiazdy filmowej

 

Mam rewelacyjne życie”, stwierdziła wprost w rozmowie z jednym
z reporterów, „za które czuję się w istocie wdzięczna, trudno mi sobie wyobrazić, na ile mogłoby być jeszcze lepsze”, po chwili dodała zaś: „ale będzie z pewnością – bo zawsze idę do przodu”.
Gdy Cameron Diaz przyszła do mnie prosto ze studia fotograficznego po sesji zdjęciowej z pełnym entuzjazmu i radości uśmiechem, poczułem się nieco onieśmielony i, szczerze powiedziawszy, oczarowany jej naturalną aurą. Nie było to wprawdzie tak zapierające dech w piersiach wrażenie jak wówczas, gdy do mojego domu przyszła Kim Basinger, której perfekcyjna uroda oszołomiła mnie, ale też Cameron ma inny rodzaj wdzięku. Pozbawiona makijażu twarz, rzec by można… zwyczajna. Jej nie do końca gładka cera, nos noszący ślady czterokrotnego złamania… a jednak niezaprzeczalnie piękna, obdarzona wspaniałym uśmiechem,

iskrzącymi błękitnymi oczami.
„Wystąpiłaś na okładkach tak wielu magazynów, że musi to z pewnością zaspokajać twoje ego?”, zapytałem ją. „To tylko z pozoru tak wygląda”, odparła. „Jest to rodzaj rutynowego zajęcia, które towarzyszy kreacji mojego wizerunku modelki i aktorki, a którym tak naprawdę zajmuje się zespół ludzi, tak po prostu funkcjonuje ten »przemysł«. To, co mnie wciąga najbardziej, to praca nad rolą, i myślę sobie, że mój sukces opiera się nie tylko na szczęściu, ale jest również rezultatem ciężkiej pracy oraz tego, co sobą reprezentuję”.
W istocie Cameron potrafi  kreować różne postacie, począwszy od obiektu pożądania, jak w filmach „Maska” („Mask”) i „Sposób na blondynkę” („Something About Mary”), poprzez niegrzeczną dziewczynkę w „Feeling Minnesota”  czy niewinną dziewczynę z sąsiedztwa w „Mój chłopak się żeni” („My Best Friend’s Wedding”), a skończywszy na twardej i bezwzględnej właścicielce zespołu futbolu amerykańskiego w filmie „Męska gra” („Any Given Sunday”). O tyle zatem nie można powiedzieć, że pozycja, którą osiągnęła Cameron,  jest całkowicie wynikiem szczęścia, jakie sprawiło, że otrzymała dziesiątki milionów dolarów
Trendy
CZERWIEC 2017 TRENDY ART OF LIVING KULTURA SZTUKA DESIGN FILM MODA FOTOGRAFIA OPINIE MUZYKA TEATR SPORT ZDROWIE ARCHITEKTURA KUCHNIA