zachwyt, inspiracja, pragnienia, zmysł, smak, ciekawość, zapach, pożądanie, piękno

Bolonia stolica smaku

Miasto, które z przyjemnością zwiedza się, spacerując wyznaczonymi ścieżkami dla pieszych 
i podziwiając przy tym renesansowe budowle z charakterystycznymi 
dla bolońskiej architektury arkadami. 

 

Słynna uczelnia, jedna z największych w Bolonii i najstarszych w Europie Zachodniej – Uniwersytet Boloński, sprawia, że miasto wypełnione jest młodymi ludźmi, a wieczorami rynek główny zaczyna tętnić życiem. To właśnie Piazza Maggiore jest punktem, od którego każdy turysta zaczyna zwiedzanie. Plac otoczony jest renesansowymi kamienicami, nad którymi góruje jedna z największych na świecie bazylik. Kolejnym godnym polecenia miejscem jest Fontana del Nettuno (Neptune’s Fountain) z bogiem wód, położona tuż przy placu. Piazza Maggiore ożywiają liczne kawiarenki, w nich zatrzymać się możemy na aromatyczne espresso; polecam zwłaszcza urokliwe gelaterie, w których rozsmakujemy się w tradycyjnych włoskich lodach. Caffé Vittorio Emanuele, La Torinese, Ristorante 051 lub Giuseppe to tylko wybrane lokale, gdzie obowiązkowo skosztować trzeba włoskich specjałów. Legendarna Trattoria del Rosso jest uznawana za najstarszą restaurację. Mogą ją odwiedzać nie tylko mięsożercy, ale również wegetarianie. Na tych, co uwielbiają słodkości, czeka La Sorbetteria Castiglione, miejsce, w którym kolejki po włoskie gelato nie kończą się od świtu do zmroku... Gdzie tylko nie spojrzymy, w którąkolwiek uliczkę byśmy się nie udali, na każdym kroku kusi tradycyjna pizza czy słynny makaron bolognese, o tiramisu, deserze panna cotta czy słodkim melonie podawanym z szynką parmeńską nie wspominając. Bidiba wine bar to miejsce, w którym warto zatrzymać się na włoskie aperitivo oraz towarzyszące mu przekąski.
Należy jednak pamiętać o dwóch rodzajach cenników: jednym – dla miejscowych, oraz tym z wyższymi  cenami – dla turystów. I nie można zapominać o obowiązkowych napiwkach! 
Wspomniana już gotycka Basilica di San Petronio jest największym kościołem w Bolonii oraz piątą na świecie pod względem wielkości bazyliką. Kolejna, równie imponująca Basilica di Santo Stefano pierwotnie składała się z siedmiu kościołów; teraz ma cztery budowle. Na placu Santo Stefano – obowiązkowy postój na kawę w Il Caffé delle Sette Chiese. Warto zwiedzić również Garisendę (48 m) oraz Asinelli (97,2 m) – dwie XII-wieczne wieże znajdujące się na tyłach kościoła. 
Centrum Bolonii jest połączeniem modernizmu z zabytkowymi budowlami. Spacerując pomiędzy starymi, pięknymi kamienicami, możemy zrobić zakupy w ekskluzywnych sklepach. Piazza Cavour, Piazza di Francia oraz Piazza Minghetti – to miejsca idealne na zakupy, pełne magicznej atmosfery, jaką wyczarowują od wieków miejscowi architekci. Zanurzając się w licznych peryferyjnych uliczkach, odkrywamy lokalne sklepiki, w których kupić można niezrównane domowe makarony, ciastka oraz pyszne pieczywo. Na urokliwej Via Capraria, jednej z bocznych uliczek od Piazza Maggiore, rozgościły się domowe restauracje serwujące tradycyjne włoskie dania, klimatyczne kawiarenki, cukiernie itp. 

Dworzec Centralny w Bolonii usytuowany jest rewelacyjnie, dosłownie kilka kroków od centrum zwiedzania. Dobrze skonfigurowana sieć linii autobusowych pozwala bez problemu przemieszczać się z miejsca na miejsce. Tabacchiera to miejsce, w którym zaopatrujemy się m.in. w pamiątki oraz bilety autobusowe. Zazdroszczę mieszkańcom Bolonii ścieżek dla cyklistów. Liczne postoje rowerowe oraz wypożyczalnie rowerów umożliwiają nam zwiedzanie miasta z perspektywy jednośladu. Wyprawa samochodem jest raczej męcząca z powodu korków i problemów z parkowaniem; warto zostawić pojazd pod hotelem i korzystać z usług komunikacji miejskiej. Jeszcze lepiej wybrać się na całodzienny spacer. Wtedy niepowtarzalny koloryt i atmosfera tego miasta dotrze do nas najpełniej...
Bolonia słynie z wielu wydarzeń kulturalnych, które warto prześledzić przed przyjazdem. Kalendarz imprez wypełniony jest wieloma pokazami ulicznymi, koncertami jazzowymi oraz przedstawieniami baletowymi. Szczególnie sezon letni obfituje w różnorakie artystyczne propozycje i festiwale. Bologna Estate to trzymiesięczny projekt trwający od czerwca do sierpnia, który kusi koncertami, projekcjami filmowymi oraz tanecznymi przedstawieniami na otwartym powietrzu. Koneserom jazzu polecam Salotto del Jazz. To kameralny letni festiwal o ugruntowanej już renomie. Młodym turystom, zafascynowanym studencką atmosferą miasta, proponuję wybrać się na imprezę do Corto Maltese lub Kinki – najbardziej chyba popularnych klubów
młodzieżowych w Bolonii. Na miłośników kultury wyższej  czeka  Teatro Comunale – to miejsce, w którym po raz pierwszy usłyszeć można było twórczość Wagnera. 
Noclegi w Bolonii są bardzo zróżnicowane: w zależności od zasobności portfela możemy skorzystać z eleganckich hoteli lub wybrać coś bardziej odpowiedniego dla studenckiej kieszeni, np. liczne niedrogie, lecz schludne hostele. Jednym z takich miejsc jest Arcoveggio Hotel, położony blisko samego serca Bolonii. Znajdujący się raptem 50 m od niego przystanek autobusowy umożliwia dotarcie w dziesięć minut do głównego bolońskiego placu. Jak przed każdym wyjazdem za granicę warto skorzystać ze strony www.booking.com w celu znalezienia odpowiedniego lokum.  Hotel Porta San Mamolo lub hotel Orologio położone są przy najważniejszych punktach wartych odwiedzenia. Jeśli jednak możemy poświęcić Bolonii tylko jeden dzień, proponuję pozostawić bagaże w szafkach na dworcu w Bolonii, dzięki czemu będziemy mieli większy komfort zwiedzania, by pod koniec dnia udać się w dalszą podróż. 
Warto wybrać się na weekend do Bolonii, by poczuć tę niepowtarzalną, znaną jedynie z włoskich filmów magię renesansowych uliczek, przepięknych placów, kameralnych kawiarenek. 
Oczywiście zawsze pojawi się niedosyt związany z niemożnością zobaczenia wszystkich atrakcji tego legendarnego miasta. Ręczę jednak, że ten pierwszy weekend w Bolonii i bezpośredni kontakt ze znaną na całym świecie kuchnią Italii  rozbudzi i zaspokoi nasze kulinarne pragnienia... A strawa dla duszy – kontakt z historyczną architekturą, muzyką, generalnie sztuką miasta – zapewni pokarm naszej duszy. I spowoduje, że znowu tu wrócimy. Już na dłużej...


Niektórzy tańczą gdy coś w nich umiera. Inni płaczą. Efekt jest ten sam, a potem go nie ma. Są pustki tak gotowe by się napełnić, że okradają nas z przyjemności dawania. Każdego dnia wybija godzina, którą w pełni odczujesz tylko raz. Wielka Radość jest drogowskazem.

W zasadzie powinienem dokończyć rozpoczętą w poprzednim numerze opowieść o Azji, gdzie po przygodach w Malezji, na wyspie Langkawi i w Wietnamie, w Sajgonie, poleciałem do Tajlandii, ale pomyślałem sobie, że raz, co za dużo to niezdrowo, dwa, sam Bangkok to za mało, żeby napisać fajnie o tym kraju.