zachwyt, inspiracja, pragnienia, zmysł, smak, ciekawość, zapach, pożądanie, piękno

Phi Phi , niebiańska plaża

Wyspy tajskie to jedno z najczęściej i najchętniej odwiedzanych miejsc na świecie. Hotele, restauracje, plażowe bary nastawione są na imprezowanie do momentu, kiedy wyjdzie ostatni klient, a przelewającej się ulicami rzece turystów nie brakuje tu niczego… z wyjątkiem ciszy i spokoj. 
Koh Phi Phi to ścisła czołówka najpiękniejszych wysp Tajlandii, położonych w prowincji Krabi. Największą i jedyną stale zaludnioną jest wyspa Ko Phi Phi Don, od lat niezmiennie ciesząca się ogromnym zainteresowaniem przyjezdnych. Każdego sezonu zjeżdżają się tu turyści z całego świata. Niewątpliwym plusem zwiedzania archipelagu po turystycznym szczycie są niższe ceny. I odrobina intymności.
Wyspa, która do niedawna była dziewiczym, opustoszałym miejscem, w sezonie tętni życiem. Imprezy do białego rana to powszechne zjawisko. Ko Phi Phi Don jest strukturą wulkaniczną, uformowaną głównie z wapienia. Porośnięta bujną roślinnością, w większej części stanowi chroniony rezerwat morski.
 W przerwach między imprezami warto wybrać się na spacer po typowym tajskim targu. W świecie orientalnych zapachów tamtejszej kuchni uśmiechnięci gospodarze zapraszają do degustacji. Są tak mili, że po kilku „testowych” smakołykach człowiek nie jest w stanie odmówić – i zasiada do konsumpcji... Uwaga! Istnieje prawdopodobieństwo spotkania z dzikimi małpami, które chętnie skorzystają z naszej skłonności do dzielenia się posiłkiem. Albo częstują się bez naszej zgody.
Informacja dla pań: na amatorki wschodnich przewiewnych tkanin czekają pięknie barwione tuniki, spodnie, sukienki, chusty i ozdoby. 

Kolejną atrakcją oferowaną przez wyspiarzy jest nurkowanie oraz snorkeling. Na Ko Phi Phi Don znajduje się cała masa szkół nurkowania z wyjątkowymi, przemiłymi instruktorami, którzy nauczą wszystkiego od podstaw. A potem poprowadzą bezpiecznie w podwodny fascynujący świat, pełen niezwykle kolorowych egzotycznych ryb, zwierząt morskich, falujących w wodzie roślin i ciszy...
Inną wyspą znaną z piaszczystych plaż jest Ko Phi Phi Leh, miejsce niezamieszkane, lecz właśnie z tego powodu dla niektórych jeszcze bardziej atrakcyjne. To tutaj, w jednej z wielu malowniczych zatoczek – Maya Bay – nakręcony został pamiętny film „Niebiańska plaża” z Leonardem DiCaprio. Na tę wysepkę warto wybrać się jak najwcześniej, z samego rana, kiedy plaże nie są jeszcze przepełnione turystami.  By  zwiedzać spokojnie, we własnym, niewymuszonym tempie, warto wynająć łódź, dzięki której opłynąć można niezliczone urokliwe zatoczki i zatrzymać się na plażowanie w miejscach przez siebie wybranych. 
Na wyspy można dostać się dzięki regularnym połączeniom promów i łodzi motorowych. Do Ko Phi Phi Don można przepłynąć z Krabi, Phuket, Koh Lanty oraz Ao Nang. Na Ko Phi Phi Leh można przypłynąć łodzią, korzystając z wycieczek objazdowych po okolicznych wyspach, które organizowane są przez prawie wszystkie agencje turystyczne. 
Wyspy Koh Phi Phi są prawdziwym rajem na ziemi. Kto nie wierzy, niech zaplanuje swój przyszły urlop właśnie tam – filmowe widoki, dzika przyroda, niezwykle przejrzysta woda i wiecznie słoneczna pogoda. Tajskie wyspy chętnie odwiedzane są przez młodych ludzi również ze względu na liczne imprezy pod gołym niebem. Jednak wyprawę w ten rejon polecam przede wszystkim tym, którzy szukają powrotu do natury: na ziemi, na wodzie i pod powierzchnią morza. Bo niewątpliwie Bóg nie poskąpił Tajlandii urody, a zaradność jej mieszkańców pozwoliła zorganizować przyjazną zwiedzającym infrastrukturę, zamieniając ten kraj w turystyczne eldorado...


Niektórzy tańczą gdy coś w nich umiera. Inni płaczą. Efekt jest ten sam, a potem go nie ma. Są pustki tak gotowe by się napełnić, że okradają nas z przyjemności dawania. Każdego dnia wybija godzina, którą w pełni odczujesz tylko raz. Wielka Radość jest drogowskazem.

W zasadzie powinienem dokończyć rozpoczętą w poprzednim numerze opowieść o Azji, gdzie po przygodach w Malezji, na wyspie Langkawi i w Wietnamie, w Sajgonie, poleciałem do Tajlandii, ale pomyślałem sobie, że raz, co za dużo to niezdrowo, dwa, sam Bangkok to za mało, żeby napisać fajnie o tym kraju.